AN INITIATIVE OF 

EXCHANGE THE WORLD

Uparty jak osioł!

November 15, 2015

 

Inicjatywa: DONKEY BAKERY

Miasto: Hanoi

Kraj: Wietnam

-

Jak to się zaczęło? – Marc Stenfert Kroese, współzałożyciel Donkey Bakery – Spotkałem Luyen Shell, moją wietnamską partnerkę, przez couchsurfing. Pewnego dnia postanowiliśmy coś otworzyć, tworząc miejsca pracy dla osób z niepełnosprawnościami. Analizowaliśmy różne przypadki biznesowe do 3 w nocy, dyskutując co chcemy zrobić. Przyszły nam do głowy pączki. Kupiliśmy maszynę do robienia pączków, nauczyliśmy się jak je robić i jeździliśmy na rowerze od ambasady do ambasady żeby je sprzedać. Działało to przez chwilę, ale szybko upadło. Potem ktoś powiedział: dlaczego nie zaczniecie piec chleba? Chleb? Ok! Mieszkałem 20 lat w Niemczech, znałem więc niemiecki chleb. Zadzwoniłem do organizacji z Bohn, mają wszelkiego rodzaju specjalistów/ki, wolontariuszy/ki na emeryturze, którzy przyjeżdżają w różne miejsca i pomagają. Poprosiłem ich o dobrego piekarza. Dali mi 75-letniego mężczyznę, który dołączył do nas po dwóch tygodniach. Nie mówił po angielsku, tylko niemiecki. Mieliśmy 5 głuchych pracowników/czki. Język nie jest problemem. Szkolił ich przez 2 miesiące. Nauczył ich jak robić chleb... ale to był przepis używany wiele lat temu, na zakwasie i przygotowując wszystko od samego początku. Nasi klienci/tki powiedzieli/ły nam później, że nikt już w ten sposób nie piecze chleba... pomysł również nie wypalił. Przeprowadziliśmy się więc do tego miejsca i zaczęliśmy organizować weekendowe bufety. Zaprosiliśmy ludzi, mnóstwo znajomych. Po jakimś czasie i to upadło. Ludzie przestali przychodzić. Aż w końcu pewnego dnia jeden z naszych klientów spytał czy chcemy zająć się kateringiem dla szkół. Nie mieliśmy pojęcia jak przygotowywać obiady dla szkół, ale powiedzieliśmy: spróbujemy.

 

I to w końcu zadziałało. Donkey Bakery zaczęło przygotowywać ekologiczne, zdrowe posiłki, najpierw dla jednej szkoły, potem dla kolejnej. Dziś przygotowują 900 posiłków dziennie, proponując dania z 40 różnych krajów. Są one podawane dzieciom przez osoby z niepełnosprawnościami.

 

Nie nazywam ich osobami z niepełnosprawnościami, to strasznie głupia nazwa. To są ludzie z ogromnymi zdolnościami. Rozwinęli siłę, której my nie mamy. Szczególnie siłę serca. Potrafią cieszyć się życiem bardziej niż ktokolwiek z nas. Są zaangażowani, godni zaufania, chcą się uczyć, chcą próbować. I przywiązują się do nas. Nasz problem na początku polegał na tym, że szkoliliśmy ludzi, a oni potem uciekali. Nie głusi, ale „normalni”, większość problemów mieliśmy z osobami, które nie są głuche.

 

Dziś Donkey Bakery jest stabilnym finansowo biznesem społecznym zatrudniającym wiele osób głuchych i niewidomych, dając im pracę, ale przede wszystkim poczucie godności i niezależności.

 

Podstawową filozogią jest stworzenie odnoszącego zyski biznesu społecznego. Jeśli zarabiasz swoje własne pieniądze, jesteś dumny/a. Jeśli wyciągasz tylko rękę po pięniądze od NGO, nie jesteś dumny/a. To poczucie dumy i pomaganie sobie nawzajem tworzy energię w naszym zespole. I zachęca ludzi do tego, by z nami pracować. Właśnie zatrudniliśmy 5-gwiazdkowego francuskiego szefa kuchni, który stara się poprawić nasze już 5-gwiazdkowe jedzenie dla szkół, dostarczane za 1-gwiazdkową cenę. Mamy amerykańskiego szefa kuchni, który pomaga nam od samego początku. Bardzo zaangażowany. Pracował dla najlepszych hoteli. Teraz chce zrobić coś dla swojego serca, nie dla kieszeni. Jest coś magicznego w prowadzeniu tego typu biznesu. Im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz.

 

Oprócz podążania za sercem, osoby tworzące Donkey Bakery podążają również za wietnamskim podejściem do życia, tak różnym od zachodniego.

 

W Europie mamy tyle zasad. Powinniśmy uczyć się od Wietnamczyków. Oni też mają zasady, ale nigdy ich nie przestrzegają. Musimy podważać zasady, świadomie. Zbyt wiele zasad ogranicza nasze działania. Wietnamczycy nigdy się nie zatrzymują. Są elastyczni. Jeśli nie mogą pójść jedną drogą, znajdą inną. My, ludzie z zachodu, chcemy zawsze czuć się bezpiecznie. Oni nie mają takiej potrzeby. My zawsze chcemy mieć plan. Wietnamczycy nie, w danym momencie znajdują rozwiązanie, które zadziała. Nie martwią się za bardzo, wierzą że ostatecznie wszystko będzie dobrze. W ten czy inny sposób.

Więcej o Donkey Bakery: donkeybakery.com

Share on Facebook
Please reload

RELATED | POWIĄZANE

Please reload